
Jakiś czas temu, na facebook'u, pokazywałam Wam zapowiedź nowego kocyka. Dziś mogę się pochwalić efektem :) Skończyłam, wręczyłam i mam z tego powodu dużo radości! Zosia - najmłodszy członek naszej rodziny, urodziła się 06.12 i od razu podbiła serca wszystkich, szczególnie prababci i cioci. Moje też! Szczególnie, że patrząc na to maleństwo uświadamiam sobie, że nasze też już niedługo będzie z nami :)

Kocyk zrobiony jest w całości z Dory, szydełkiem 4 mm. We wzorze zwanym "Harlequine stitch" albo "Catherine wheel", w zależności od źródła, połączyłam 4 kolory - dwa odcienie różu i dwa odcienie fioletu. Cały kocyk osiągnął wymiary około 90x120 cm (dokładnie Wam nie powiem, bo gapa, zapomniałam go zmierzyć :) ).

Szczerze? Zmachałam się przy tym kocyku niemiłosiernie. Jest to typowy zimowy kocyk, bardzo mięsisty, o zwartym wzorze, dość pracochłonny i włoczkożerny. Na mój kocyk wykorzystałam ponad 500 g akrylu. Mam wrażenie, że to wszystko "wina" wzoru. Jakkolwiek jest on bardzo efektowny, to przy pracy z nim może nużyć i zdenerwować, szczególnie, jeśli w międzyczasie pojawi się strach, czy starczy włóczki. Wzór polecam zatem cierpliwym, których nie zniechęca fakt, że robótka wolno przyrasta. Dla zainteresowanych
link do filmu na youtub'e, którym posiłkowałam się przy robótce.
Kocyk ten to mój pierwszy raz z Dorą i już teraz mogę powiedzieć, że na pewno nie ostatni. Ten turecki 100% akryl jest wyjątkowo mięciutki. Ma ładny, delikatny splot i połysk, którego brakuje innym akrylom. Według mnie jest cieńszy niż Kotek i zdecydowanie cieńszy niż Bonbon, choć wiem, że niektóre Panie łączą do z tymi akrylami. Po tym kocyku już wiem, że Dora to dla mnie akryl nr 1. No może na równi z Kotkiem. Ale z całą pewnością dużo dużo wyprzedzający Bonbona.
Jak Wam się podoba? Jakie są Wasze doświadczenia z Dorą?