poniedziałek, 12 listopada 2018

Znów to zrobiłam - Afterparty od Astrid Troland

Kiedy w dziewiarskim wszechświecie zaczęły pojawiać się zapowiedzi szóstego numeru Laine, wiedziałam, że magazyn musi być mój. Zapałałam uczuciem od pierwszego wejrzenia do Poet Sari Nordlund - chciało mi się czegoś skomplikowanego, po tych kilometrach prawych oczek, które przerabiałam ostatnio. Tym bardziej, że przełom września i października, to bardziej dziewiarskie wpadki, niż sukcesy. Prawie zrobiłam Wool&Honey Andre'i Mowry, tylko że korpus wyszedł mi w rozmiarze cyrkowego namiotu - serio, weszłam do niego ja, mąż i dziecko. Nie pytajcie jak to zrobiłam. Skończyłam też jeszcze jeden projekt tej samej autorki - chustę Birds of a Feather, w której byłam zakochana, a która ostatecznie rozczarowała mnie tak, że wciąż nie mogę zdecydować, czy się tutaj pojawi.  Więc, znudzona prawymi oczkami, nabrałam, o ironio, o losie, kolejny robiony w koło żakard - Afterparty od Astrid Troland. Czwarty w tym sezonie.

Nic nie poradzę na to, że wrabiane karczki mnie kręcą i mogłabym ich mieć całą szafę. Szczególnie, jeśli, od czasu do czasu, można poszaleć z techniką. Tak było z Afterparty - jest to mój pierwszy sweter robiony od dołu, który, szczerze, sama nie wiem, jak mi wyszedł. Ciągle mi coś w nim nie grało. Najpierw ściągacz wyszedł jakiś za szeroki, ale przecież nie będę pruć! Wycięłam, zszyłam i udaję, że tak miało być. Korpus się kosił niemożebnie, więc musiałam kombinować z prowadzeniem nitki. Pominęłam we wzorze skrócone rzędy, bo ich nie doczytałam. Po połączeniu korpusu z rękawami miałam oczywiście złą liczbę oczek, która nie przeszkadzała w prostym wzorze wrabianym (wystarczyło, by było parzyście), ale  już ustalenie środka robótki było problemem. Miałam rzucić w kąt, ale te kolory tak do mnie mówiły, że postanowiłam dać mu szansę.


Afterparty to idealny wzór na pierwszy żakard. Pracuje się tylko dwoma kolorami. Przejścia między kolorami nie są duże, co minimalizuje ryzyko "ściągania" się dzianiny przy zbyt dużym napięciu nitek. Na szczęście z napięciem nie mam zazwyczaj problemu. Nigdy też nie zmieniam rozmiaru drutów do żakardu (niektórzy mówią, że powinny być ok 0,5 rozmiaru większe niż podstawowe). Mam wypracowaną technikę działania z dwoma kolorami w jednej ręce i bardzo mi ona pasuje. Jednak wszystkim, którzy chcieliby poczytać coś o kolorowych dzianinach, polecam tekst Andre'i Rangel, mistrzyni żakardów, o 7 krokach, które pozwolą Wam polepszyć pracę z żakardem (tekst w języku angielskim).
Moje oversize'owe Afterparty zrobiłam na drutach 3,5 mm, z kupionego już bardzo dawno temu tweedu, singla, jeśli dobrze pamiętam, 380m/100g. Skład nie jest może zachwycający, bo to 60% wełny, 20% wiskozy i 20% innej sztuczności, ale mam z tej samej mieszanki, w odwrotnym zestawieniu kolorystycznym, moją Anoushkę, która jest niezniszczalna (choć to dopiero jest oversize :) ). Single tweedy mają to do siebie, że cudownie niosą żakardy. Jeśli więc szukacie pewniaków do wrabianych wzorów, bez drżenia ręki bierzcie je - 100% merynos singiel tweed jest dostępny w Nellie's Fibers, Włóczki Warmii mają mieszankę 80% wełny i 20% poliamidu.

Oficjalnie zamykam więc sezon żakardowy. Przypomnijcie mi o tym, kiedy znów coś zacznę wrabiać ;) Teraz przede mną wyzwanie - brioszka! Trzymajcie kciuki!

8 komentarzy:

  1. Banan na mojej gębie się pojawiał w miarę czytania, że nie tylko ja tak się skupiam na podążaniu za wzorem 😊 żakardowy karczek mam dopiero jeden na koncie ale nie mogę się doczekać aż narzucę kolejny.
    Dzięki za namiary na rady żakardowe.
    A na koniec dopisze, że afterparty w Twoim wydaniu podoba mi się bardzo ale to bardzo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Z tymi wrabianymi karczkami uważaj - uzależniają cholery! Najgorzej, jak już zrobisz ten karczek i płyniesz przez to morze prawych oczek. Dlatego Afterparty było fajne - zasuwałam jak nie wiem z korpusem, żeby wreszcie móc wrabiać karczek :)

      Usuń
    2. Dla mnie to właśnie fajne jest że najpierw wyzwanie a potem sobie już na luzie płynę... Teraz działam takie puzzle, że chyba do ostatniego oczka będę musiała zerkać na opis i choć mam dopiero 1/4 to już mam go dosc 😉

      Usuń
    3. To ja własnie zaczęłam testować szal z brioszki - pruję już trzeci raz, bo nie mogę złapać rozmiaru. Ale dla efektu mogę się przemęczyć :)

      Usuń
  2. Nie mam pojęcia o szydełkowaniu , ale lubię czytać o Twoich procesach twórczych ❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Też uwielbiam żakardowe karczki "na okrągło", a ten wygląda bardzo fajnie.
    miałam takie dwa sweterki ale coś z nich " wyrosłam" i dostały się mojej córce. Chyba czas znów sobie upleść ;) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pleć koniecznie! Fajna sprawa, a cudownych wzorów i pomysłów masa. Sama czaję się jeszcze na kilka i koniecznie chcę spróbować zabawy z więcej niż jednym kolorem.

      Usuń